Dawno nie pisałem nic lżejszego. Przyda mi się, bo błądzenie po takich metafizycznych tematach odrywa od rzeczywistości. I zauważyłem dwie rzeczy, które mi się wryły w pamięć. Otóż czas jakiś temu byłem w Raciborzu, szliśmy ze znajomymi ze sklepu, mija nas matka z dzieckiem. Niby nic szczególnego. Spacerowała w stronę sklepu, z którego wyszliśmy. Pchała wózek dość raźno, ale nie biegnąc. A jednak było to za szybko, bo oto mijając nas jej pociecha powiedziała: "Matko, nie pędź tak." Dziecko miało ze trzy lata maksymalnie, bo później to już raczej dziecko chodzi, a nie jeździ w wózku. Nie wiem, nie pamiętam kiedy przestałem jeździć w wózku. Mały wtedy byłem. Właściwie odkąd pamiętam chodzę na własnych nogach. Ale to nie o mnie tutaj mowa. Kto z was słyszał, żeby trzyletnie dziecko mówiło w taki sposób? Trzylatki fakt faktem, mówią sprawnie, ale żeby używać form, które przez dorosłych zostały zapomniane? A, przynajmniej na pewno nie są używane w mowie potocznej. Gdzie takie formy językowe się uchowały? Może ktoś mu to przeczytał w jakiejś książce? Albo sam przeczytał, bo jest nadzdolny? Może po prostu, któreś z jego rodziców w stosunku do swoich rodziców tak mówi i to podpatrzył? Nie ważne skąd przeniknęła do jego języka ta forma, dobrze to rokuje na przyszłość, jeśli tylko gimnazjum jej nie wyruguje. Bo gimnazja potrafią przenicować człowieka na drugą stronę. Sam chodziłem do takiego, które było do tego zdolne, ale o tym w osobnej notce. Drugim co mnie uderzyło jest znowu dziwny zwrot, choć w trochę mniej zaskakujących okolicznościach. Otóż stoję sobie w busie do Krakowa. Nie miałem wtedy przy sobie słuchawek, więc nie mogłem się odciąć od rzeczywistości muzyką. Pozostało mi więc stanie w upale, pocenie się i słuchanie tego co się dzieje wokół mnie. Słuchałem więc jedynego co było ciekawego. Rozmowy dwóch starszych panów. Najpierw upewniłem się, że nie rozmawiają o niczym czego słuchać nie powinienem, typu problemy zdrowotne, czy też pieniądze. Rozmawiali o dzieciństwie. Obaj panowie byli z rodzin uzdolnionych muzycznie i z muzyki żyjących. W pewnym momencie jeden z panów użył słowa "Tatulko". I to mnie zadziwiło. To jest zwrot, którego w odniesieniu do swojego ojca mógł używać Wokulski, albo dowolny prapradziadek. Ale tego słowa użył pan w wieku lat mniej więcej pięćdziesięciu. To niesamowicie ciekawe, że takie formy językowe wciąż żyją. To również bardzo fajne, bo ożywia to nasz język. Aktualnie wytwarzane formy językowe są nudne, są tak bardzo skupione na wyrażaniu silnych emocji, że już się zużyły i nie niosą w sobie żadnego ładunku emocjonalnego. Profesor Miodek w wywiadzie powiedział kiedyś: "W ogóle dzisiaj jeśli coś nie jest „mocne” lub „masakryczne” to przestaje być atrakcyjne. Żyjemy w czasach, w których wszystko trzeba podkreślić mocnym przymiotnikiem, inaczej jest bezwartościowe.". To już nie chodzi o to, że coś bez tego wzmocnienia jest słabsze, a o to, że w ogóle traci jakiekolwiek znaczenie i wartość. A jednocześnie wszystkie te wzmocnienia są wypowiadane bez jakiegokolwiek, choćby najbardziej ulotnego poczucia mocy tego wzmocnienia. Zdaje się być ten czas, w którym żyjemy przepełniony pustą egzaltacją. Przeżywający każdą najmniejszą rzecz, ale przeżywający powierzchownie. W natłoku informacji zatraciło się ich znaczenie.
https://www.facebook.com/pages/LordTytusMandarynka/449225425101644
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą vlogi. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą vlogi. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 26 lipca 2015
Pisany vlog #5
Etykiety:
fenomenologia,
filozofia,
media,
Miodek,
pisanie,
Polska,
profesor,
socjologia,
treści,
Vlog,
vlogi,
wrażenia
czwartek, 19 lutego 2015
Pisany vlog #2
Słowem wstępu: ten tekst zacząłem pisać jakoś w połowie stycznia, potem zgubiłem notatnik z nim. W niezmienionej formie przepisuję, po nim będzie jeszcze rozwinięcie.
Pierwsza strona z nowego notatnika, trzeba by coś mądrego napisać. Penis. Siusiak. 27 test z fakultetu. Uwalona zerówka z etyki. Strzelnica. Wystarczą slajdy. Będzie dobrze. 18 30. Język argumentacji.
"Wszelki duch Pana Boga chwali"
Rajstopy kolorowe po trzy złote
Uwalona zerówka
Środa, a ja już zebrałem trzy ciekawe wydarzenia z mojego życia, które można by opisać. Po pierwsze to usłyszałem coś czego nie słyszałem od tekstu przerabianego w liceum. "Wszelki duch Pana Boga chwali". Ktoś się z kimś tak witał. Nie wiem kto i z kim, bo działo się to za moimi plecami, ale pewien jestem, że to usłyszałem. Nie wierzę, żeby ktoś tak nadal mówił, aczkolwiek to urocze. [uzupełnienie] Wierzący nie jestem, ale takie anachronizmy nie zależnie od ich konotacji łapią mnie swoją nostalgią za serce. To fajne, że nadal są ludzie, którzy kultywują tego typu tradycje. Ale może wypadałoby coś odkrywczego o tym napisać.
To to są jak już napisałem anachronizmy, czy archaizmy. Pozostałości po dawnych przedwojennych czasach, kiedy jak pamięć społeczna mówi, ludzie byli uprzejmiejsi, milsi, życie było bardziej dostatnie dla wszystkich, było też bardziej spokojne, leniwe. Filmy Eugeniusza Bodo, kabarety, Tuwim, Słonimski, Skamandryci i awangarda krakowska panowały na salonach. Była silna osobowościowo inteligencja. Grupa transcendentnych ludzi, którzy robili co chcieli. Mało wspomnieć z zachodniego podwórka Dalego, który wyszedł na spacer wyszedł nie z psem, czy fretką jak czynią ekstrawaganci, ale na pełnym splendorze (cyt. za https://www.facebook.com/ipdmdw?fref=ts) z mrówkojadem. Oczywiście upada to pod prostym pytaniem "po co?", ale nie zmienia to faktu, że zrobił coś bo chciał, nie przejmował się tym. I jednocześnie było to o wiele bardziej zabawne niż współczesne performance jak na przykład publiczne rodzenie przez artystkę jajek wypełnionych farbą na białe płótno. O edukacyjnych walorach jednego i drugiego ciężko mówić, choć osobiście jestem o wiele bliższy stwierdzeniu, że o ile kobiece narządy rozrodcze zobaczy w swoim życiu każdy, o tyle mrówkojada już nie. W Krakowie jest zoo i takiego zwierza tam nie ma.
Drugą sprawą są KOLOROWE RAJSTOPY PO TRZY ZŁOTE! TRZY ZŁOTE! O MATKO BOSKA PIENIĘŻNA! Z tego co pamiętam jakaś dziewczyna idąca ulicą Krupniczą rozmawiała o nich przez telefon, były dostępne w jakiejś księgarni. Czemu księgarnia zamawia rajstopy? Może przy okazji KOLOROWYCH RAJSTOP PO CZY ZŁOTE ktoś kupi jakąś książkę. Może. Gdzieś kiedyś spotkałem się ze statystykami, wedle których w Polsce, gdzie coraz więcej ludzi ma wyższe wykształcenie czytelnictwo jest niższe niż w krajach gdzie ilość osób potrafiących czytać to czterdzieści z każdych stu. Coś tu jest bardzo mocno nie tak.
Ale może tylko ja tak uważam. Może to nic złego, bo nowe media. Niby nic złego, tylko twórcy nowych mediów odwołują się w swoich treściach do starych mediów, ponieważ żeby medium było ciekawe powinno nosić znamiona merytoryczności, a ją zapewnia kontakt z treściami, które dostępne są tylko w książkach. Przynajmniej na razie są reprodukowane tylko na papierze. To się pewno zmieni, ale póki nie, to wszyscy będą myśleć jaki to ten, czy inny jest mądry, ponieważ chciało mu się spędzić kilka wieczorów nad lekturą. Dobrą robotę robią Ci, którzy popularyzują stare treści w nowych mediach. Tylko może się zrobić tak, że następne pokolenia reproduktorów treści będą się opierać na tych, którzy je reprodukowali w nowomedialnej formie, więc będzie to ulegać rozwodnieniu. W ogólności na dwoje babka wróżyła. To kolejny mało używany zwrot, a jest fajny.
Tu kończy się moje reprodukowanie i tworzenie treści w nowej, choć nie najnowszej formie.
Pierwsza strona z nowego notatnika, trzeba by coś mądrego napisać. Penis. Siusiak. 27 test z fakultetu. Uwalona zerówka z etyki. Strzelnica. Wystarczą slajdy. Będzie dobrze. 18 30. Język argumentacji.
"Wszelki duch Pana Boga chwali"
Rajstopy kolorowe po trzy złote
Uwalona zerówka
Środa, a ja już zebrałem trzy ciekawe wydarzenia z mojego życia, które można by opisać. Po pierwsze to usłyszałem coś czego nie słyszałem od tekstu przerabianego w liceum. "Wszelki duch Pana Boga chwali". Ktoś się z kimś tak witał. Nie wiem kto i z kim, bo działo się to za moimi plecami, ale pewien jestem, że to usłyszałem. Nie wierzę, żeby ktoś tak nadal mówił, aczkolwiek to urocze. [uzupełnienie] Wierzący nie jestem, ale takie anachronizmy nie zależnie od ich konotacji łapią mnie swoją nostalgią za serce. To fajne, że nadal są ludzie, którzy kultywują tego typu tradycje. Ale może wypadałoby coś odkrywczego o tym napisać.
To to są jak już napisałem anachronizmy, czy archaizmy. Pozostałości po dawnych przedwojennych czasach, kiedy jak pamięć społeczna mówi, ludzie byli uprzejmiejsi, milsi, życie było bardziej dostatnie dla wszystkich, było też bardziej spokojne, leniwe. Filmy Eugeniusza Bodo, kabarety, Tuwim, Słonimski, Skamandryci i awangarda krakowska panowały na salonach. Była silna osobowościowo inteligencja. Grupa transcendentnych ludzi, którzy robili co chcieli. Mało wspomnieć z zachodniego podwórka Dalego, który wyszedł na spacer wyszedł nie z psem, czy fretką jak czynią ekstrawaganci, ale na pełnym splendorze (cyt. za https://www.facebook.com/ipdmdw?fref=ts) z mrówkojadem. Oczywiście upada to pod prostym pytaniem "po co?", ale nie zmienia to faktu, że zrobił coś bo chciał, nie przejmował się tym. I jednocześnie było to o wiele bardziej zabawne niż współczesne performance jak na przykład publiczne rodzenie przez artystkę jajek wypełnionych farbą na białe płótno. O edukacyjnych walorach jednego i drugiego ciężko mówić, choć osobiście jestem o wiele bliższy stwierdzeniu, że o ile kobiece narządy rozrodcze zobaczy w swoim życiu każdy, o tyle mrówkojada już nie. W Krakowie jest zoo i takiego zwierza tam nie ma.
Drugą sprawą są KOLOROWE RAJSTOPY PO TRZY ZŁOTE! TRZY ZŁOTE! O MATKO BOSKA PIENIĘŻNA! Z tego co pamiętam jakaś dziewczyna idąca ulicą Krupniczą rozmawiała o nich przez telefon, były dostępne w jakiejś księgarni. Czemu księgarnia zamawia rajstopy? Może przy okazji KOLOROWYCH RAJSTOP PO CZY ZŁOTE ktoś kupi jakąś książkę. Może. Gdzieś kiedyś spotkałem się ze statystykami, wedle których w Polsce, gdzie coraz więcej ludzi ma wyższe wykształcenie czytelnictwo jest niższe niż w krajach gdzie ilość osób potrafiących czytać to czterdzieści z każdych stu. Coś tu jest bardzo mocno nie tak.
Ale może tylko ja tak uważam. Może to nic złego, bo nowe media. Niby nic złego, tylko twórcy nowych mediów odwołują się w swoich treściach do starych mediów, ponieważ żeby medium było ciekawe powinno nosić znamiona merytoryczności, a ją zapewnia kontakt z treściami, które dostępne są tylko w książkach. Przynajmniej na razie są reprodukowane tylko na papierze. To się pewno zmieni, ale póki nie, to wszyscy będą myśleć jaki to ten, czy inny jest mądry, ponieważ chciało mu się spędzić kilka wieczorów nad lekturą. Dobrą robotę robią Ci, którzy popularyzują stare treści w nowych mediach. Tylko może się zrobić tak, że następne pokolenia reproduktorów treści będą się opierać na tych, którzy je reprodukowali w nowomedialnej formie, więc będzie to ulegać rozwodnieniu. W ogólności na dwoje babka wróżyła. To kolejny mało używany zwrot, a jest fajny.
Tu kończy się moje reprodukowanie i tworzenie treści w nowej, choć nie najnowszej formie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)